TVP.pl Informacje Sport Kultura Rozrywka VOD Serwisy tvp.pl Program telewizyjny

Hiszpańska odskocznia - rozmowa z Polą Gonciarz

fot. Artrama Data publikacji: 2019-10-03

Mimo że jest dopiero na drugim roku studiów aktorskich, od wielu lat pracuje na planie „Na dobre i na złe”, gdzie gra Blankę. Świetnie tańczy i śpiewa, co udowodniła podczas tegorocznego festiwalu piosenki w Opolu. Warto zwrócić na nią uwagę, bo ma wszystko, by stać się gwiazdą dużego formatu!

Jak było w Hiszpanii?
Tak się zakochałam, że pojechałam tam z mamą na wakacje. Podczas wyjazdu z ekipą  „Na dobre i na złe” nie miałam wątpliwości, że jestem w pracy. Mieliśmy dużo zdjęć, był upał, ale rekompensowały to piękne widoki. Znaleźliśmy trochę czasu na zwiedzanie i próbowanie miejscowych specjałów. Sceny, które widzowie zobaczą w nowym sezonie serialu, kręciliśmy w Andaluzji, w mieście Mijas i okolicach.

Jakie sceny nagrywaliście w Hiszpanii? Dlaczego twoja bohaterka i jej mama, Wiktoria, tam poleciały?
Wiktoria (Katarzyna Dąbrowska – przyp. aut.) postanowi odpocząć od codziennych spraw i problemów związanych z Jędrkiem (Iwo Wiciński – przyp. aut.), na którego adopcję zdecydowała się jego biologiczna matka. Wiki bardzo zżyła się z chłopcem, pokochała go i jest zdruzgotana, że może go stracić. Boi się, że kolejny raz zostanie zraniona. Ten wyjazd ma jej posłużyć jako odskocznia. Pojedzie tam także po to, by sprzedać dom babci, ale oczywiście po drodze wiele się wydarzy. Na przykład spotka tajemniczą wróżkę (Jowita Budnik – przyp. aut.), która wywróży jej, że urodzi bliźnięta. Wiktoria w to nie uwierzy, ale zobaczymy, co przyniesie przyszłość.

Czyli być może będziesz miała serialowe rodzeństwo! Super!
Będzie więcej personelu w Leśnej Górze. Musimy dbać, by w kolejnych pokoleniach nie zabrakło lekarzy (śmiech).

W prasie pojawiły się także informacje o gorącym romansie, który w Hiszpanii połączy Wiktorię i Jose.
Wiktoria nie będzie wiedziała, że Jose (Marcin Krajewski – przyp. aut.) także poleci do Hiszpanii. Pojawi się nagle, cały na biało i bardzo zaskoczy nasze bohaterki (śmiech). Więcej nie zdradzę.

Co wydarzy się w życiu Blanki po powrocie z Hiszpanii?
Nagrałam kilka scen, ale dotyczyły głównie życia szpitalnego. Na razie nie wiadomo, co z wątkiem Blanki i Maćka (Adam Bobik – przyp. aut.). Ze scenariusza nie wynika jednoznacznie, czy są razem, czy nie. W jednej ze scen niby pojawi się zdanie, że moja bohaterka jest wolna, z drugiej strony w rozmowie z Wiktorią powie, że się z Maćkiem pokłóciła.

A co z Radwanem?
Aktualnie wygląda na to, że naszych bohaterów łączy wyłącznie relacja zawodowa. Blanka jest zafascynowana drygiem i umiejętnościami Radwana (Mateusz Damięcki – przyp. aut.), który jest świetnym ginekologiem. Chce podążać jego śladami i się przy nim rozwijać.

Pewnie scenarzystom niełatwo rozwijać twoją postać, ponieważ masz dużo obowiązków związanych z nauką w Akademii Teatralnej w Warszawie.
Najczęściej jestem w szkole od 7 do 23, na sen zostaje mi pięć godzin. Tak wygląda moje życie sześć dni w tygodniu. Jestem przyzwyczajona do takiego trybu, bo znam go od czwartej klasy szkoły podstawowej, odkąd zaczęłam uczyć się tańca, niemniej czasem bywa trudno. Często dostajemy zadania aktorskie, które musimy zrobić z dnia na dzień. Zdarzają się momenty, gdy jesteśmy skrajnie wyczerpani. Raz, z bezsilności, położyłam się na podłodze i śmiałam pół godziny.

Praca na skraju wyczerpania to ważny element aktorstwa.
Wykładowcy uczą nas, że w takim stanie proces twórczy bywa najbardziej owocny. Gdy człowiek jest zmęczony, przestaje się zastanawiać i kalkulować, kontrolę przejmuje instynkt i pojawiają się prawdziwe emocje; nie ma autocenzury.

Czyli poza pracą na planie „Na dobre i na złe” nie możesz podejmować się innych wyzwań zawodowych?
Odkąd dostałam się na studia aktorskie, zdjęcia do „Na dobre i na złe” miałam zazwyczaj w weekendy; zobaczymy jak będzie w tym sezonie. Biorę udział w castingach i drobnych projektach youtube’owych, prowadzę także własny kanał na YouTube, ale aktywizuję się latem, gdy nie mam zajęć w szkole, a co za tym idzie więcej czasu. W te wakacje odwiedziłam nawet Opole i wystąpiłam podczas Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej.

Nie dość, że tam wystąpiłaś, to zebrałaś świetne recenzje na wykonanie piosenki „Szepty i łzy” Anny Marii Jopek i otrzymałaś nagrodę dziennikarzy i fotoreporterów. Gratulacje!
Bardzo dziękuję. To był dla mnie szok, do dzisiaj nie wierzę, co się wydarzyło, ale coraz bardziej przyjmuję do wiadomości, że jednak tam byłam. Statuetka stoi na półeczce w domu i sprawia mi wiele radości.
    Gdy zadzwoniła do mnie Dorota Szpetkowska i zapytała, czy chcę wystąpić na festiwalu, od razu powiedziałam, że oczywiście, ale gdy się rozłączyłam, pomyślałam: matko, przecież ja tam będę musiała śpiewać! Zaczęły mi się trząść ręce. Bardzo lubię nowe wyzwania, ale nie zdawałam sobie sprawy, na co się zdecydowałam.

Dotychczas nie dałaś się poznać widzom z tej strony. Od kiedy uczysz się śpiewu?
Systematycznie od dwóch-trzech lat. To był mój pierwszy występ na żywo przed publicznością, co zdecydowanie różni się od śpiewania pod prysznicem (śmiech). Zamierzam nadal rozwijać się wokalnie. W Akademii Teatralnej jestem na kierunku aktorstwo i wokalistyka. Chciałabym nauczyć się grać na różnych instrumentach, ale to zajmuje wiele czasu i nie mogę sobie pozwolić na takie zajęcia.

Śpiewasz, tańczysz i uczysz się aktorstwa. Zamierzasz w przyszłości skupić się na jednej z tych pasji, czy łączyć je ze sobą?
Nie mam jasno postawionego celu w życiu. Chciałabym występować w teatrze muzycznym, dzięki czemu mogłabym połączyć wszystkie pasje. To nie oznacza, że się zamykam. Wręcz przeciwnie – zamierzam łapać chwile, cały czas się rozwijać i robić rzeczy, które dadzą mi impuls. Nie zgadzam się z twierdzeniem, że jeśli robisz wszystko, tak naprawdę nie robisz nic.

Gdy opowiadasz mi, co zamierzasz robić w przyszłości i swojej filozofii, od razu na myśl przychodzi mi Katarzyna Dąbrowska, Twoja serialowa mama z „Na dobre i na złe”.
Podoba mi się jej podejście do pracy i droga, którą idzie. Świat potrzebuje ludzi wszechstronnych, a nie jednowymiarowych. Aktor musi tańczyć, śpiewać i być trochę akrobatą. Nigdy nie wiadomo, jakie umiejętności przydadzą się do kolejnej roli. Może trzeba będzie zrobić dziesięć pompek na scenie, zaśpiewać, zatańczyć. Musimy być sprawni i gotowi na każde wyzwanie.

Skoro rozmawiamy o Katarzynie Dąbrowskiej, ostatnio obie obcięłyście włosy. Czy to jakaś zorganizowana akcja?
Z naszych włosów powstaną peruki dla podopiecznych fundacji Rak’n’Roll. Wygraj życie!. Od dłuższego czasu zamierzałam zmienić fryzurę, jak się okazało Kasia także. Rozmawiałyśmy o tej akcji i wymieniałyśmy się informacjami. Cieszę się, że moje włosy zostaną  wykorzystanie na szczytny cel.

Rozmawiał: Kuba Zajkowski

REKLAMA