TVP.pl Informacje Sport Kultura Rozrywka VOD Serwisy tvp.pl Program telewizyjny

Pozmieniały mi się priorytety - rozmowa z Emilią Komarnicką-Klynstra

fot. Artrama Data publikacji: 2019-12-16

Po zakończeniu urlopu macierzyńskiego wzięła udział w programie „Twoja twarz brzmi znajomo” i wróciła na plan „Na dobre i na złe”. Agatę, którą gra w serialu, do Leśnej Góry przywiodła tęsknota za Szczepanem.

Od naszego ostatniego spotkania, które odbyło się cztery lata temu, wiele zmieniło się w twoim życiu. Mam wrażenie, że jesteś teraz nową, odmienioną Emilią.
Przede wszystkim zostałam mamą - to największa zmiana, jaka może wydarzyć się w życiu kobiety. Wiedziałam, że moje życie bardzo się zmieni, ale nie przypuszczałam, że aż w takim stopniu. Ta miłość jest ogromem, daje siłę twórczą i stwórczą. Dzień narodzin Kosmy był najpiękniejszym w moim życiu. To był kosmos!

Jak teraz patrzysz na świat?
Poukładały mi się priorytety. I nie jest tak, że tylko o tym mówię, a moja dusza nadal jest niespokojna. Jestem wolnym człowiekiem - teraz chcę, a nie muszę. A chcę spędzać jak najwięcej czasu z synkiem. Nie zostawię po sobie większego dzieła niż ten człowiek, więc inwestuję w niego każdą wolną chwilę.
    Kiedyś całym moim życiem była praca. Teraz będę angażowała się tylko w projekty określone czasowo. Możemy wymieniać się z mężem (Redbad Klynstra-Komarnicki - przyp. aut.); oboje mamy wolne zawody. Gdy ja brałam udział w programie „Twoja twarz brzmi znajomo”, on był na tacierzyńskim. Pracował, ale zdecydowanie mniej. Opiekował się naszym synkiem, teraz ja będę częściej w domu, potem on. Tak się będziemy wymieniać.

Powrót do pracy miałaś bardzo intensywny, bo udział w programie „Twoja twarz brzmi znajomo” to ogromne wyzwanie.
Najpierw wróciłam do Teatru Ateneum, gdzie w maju odbyła się premiera spektaklu „Łowca”, na który serdecznie zapraszam. To thriller, trudny gatunek w teatrze. Nie mnie oceniać, czy jest dobry, ale widzowie są zadowoleni. Ekipa twórców była bardzo wyrozumiała, dostosowywali się do mnie, miałam przerwy w próbach, mogłam karmić synka. To było delikatne, bezbolesne przejście do pracy po urlopie macierzyńskim. Potem wzięłam udział w programie, który okazał się dla mnie największym wyzwaniem  zawodowym w życiu.

Było aż tak ciężko?

Nie miałam pojęcia, na co się zgodziłam. Nie wyobraziłam sobie, jakie to jest czasochłonne i pracochłonne. Rozmawiałam z kolegami i koleżankami, którzy brali udział w poprzednich edycjach „Twoja twarz brzmi znajomo”. Mówili że jest ciężko, ale nie dodałam do tego jednej zmiennej – oni nie mieli wtedy dzieci. Gdy wracałam z prób i nagrań, nie mogłam się położyć i odpocząć, bo chciałam być jak najdłużej z synkiem. Pękało mi serce, bo nie mogłam dać mu tyle, ile chciałam. Przez trzy miesiące stworzyłam dwanaście pełnokrwistych postaci, które pokazywałam widzom w kolejnych odcinkach aż do finału. To wymagało wiele wysiłku i wytężonej pracy, a ja nie byłam rozgrzana zawodowo. Z dnia na dzień musiałam zakasać rękawy i utrzymać kondycję psychofizyczną przez długi czas. Moja czara występowania jest na razie mocno przepełniona (śmiech).

Wróciłaś także na plan „Na dobre i na złe”. Czego widzowie mogą spodziewać się po Agacie, którą grasz w serialu? Zmieniła się tak jak ty?
Niektórzy wolą grać zamknięte, od początku do końca określone role, a ja lubię gdy postać dojrzewa razem ze mną. Tak jest z Agatą, która jest dziś zupełnie inna niż 4-5 lat temu. Moja bohaterka wróci do Leśnej Góry z tajemnicą. Wciąż nie wiadomo, gdzie tak naprawdę była. Będzie zdystansowana, ale pogodna – wygląda na to, że wiele zrozumiała i że jej też pozmieniały się priorytety.

Oficjalnie była na specjalizacji hematologicznej.
W Wiedniu, gdzie się specjalizowała, spędziła rok, a w Leśnej Górze nie było jej przez dwa lata. Zamierzała pojechać Żukiem dookoła świata, ale nic o nim nie słychać; może gdzieś go porzuciła? Co się działo wcześniej? Na razie to tajemnica, która pewnie wyjaśni się w kolejnych odcinkach.

Jak Agata odnajdzie się w Leśnej Górze po takiej przerwie?
To już zupełnie inny szpital ze względu na ludzi, którzy go tworzą. Gdy jej nie było, kadra bardzo się zmieniła, jest wiele nowych osób. Agata została ordynatorem interny; będzie musiała szybko wszystkich poznać i się odnaleźć. Wydaje mi się, że nie ma czegoś takiego jak powrót, życie cały czas płynie. Ona ma przeszłość, historię związaną z Leśną Górą, ale wejdzie do nowej przestrzeni.

Czyli traktujesz teraz Agatę jak nową postać?
Tak do tego podchodzę. Pierwsze dni na planie były bardzo ciekawym doświadczeniem, mój mózg był zdezorientowany. Niby miejsce i terminologie medyczne znam, ale te dwa lata robią swoje. Pierwsze dwa-cztery dni były bardzo interesujące, na każdym kroku doznawałam déjà vu; dziwnie się czułam. Później kliknęło i znowu jest jak dawniej.
 
Co z relacją Agaty i Szczepana?
Wiele wskazuje na to, że Agacie - mimo że jest dumna i będzie starała się to ukrywać - zależy na Szczepanie (Kamil Kula – przyp. aut.). Tęsknota jest nicią, która przywiodła ją do Polski. Widocznie musiała wyjechać bardzo daleko, żeby uświadomić sobie, że ktoś najważniejszy dla niej jest tak blisko. Niestety wróci trochę spóźniona (śmiech). Mimo uczuć, które nią targają, będzie musiała zaakceptować sytuację i przypatrywać się z boku więzi, która z dnia na dzień coraz silniej będzie łączyć Szczepana i Linę (Izabela Perez - przyp. aut.).

Czy w najbliższym czasie będziesz miała na planie „Na dobre i na złe” sceny ze swoim mężem?
Przez te wszystkie lata zagraliśmy razem kilka scen i to jeszcze w czasach, gdy nie byliśmy małżeństwem. Redbad (doktor Ruud – przyp. aut.) był wtedy moim kolegą z planu. Nie wiem, jak się pracuje z mężem na planie „Na dobre i na złe”, ale mam nadzieję, że niedługo się dowiem (śmiech).

Ale wiesz, jak się z nim pracuje w teatrze. Gracie razem choćby w spektaklu „Małe zbrodnie małżeńskie”.
Graliśmy razem także w spektaklu Teatru Telewizji „Rio”, a kolejny projekt prawdopodobnie przed nami. Bardzo lubię pracować z Redbadem, dlatego że tak samo myślimy o sztuce. Podobnie wartościujemy i podchodzimy do teatru, a przede wszystkim ze sobą nie rywalizujemy. Nie mówię, że nie ma między nami sporów, bo są, ale zawsze przybierają postać kreatywnej wymiany zdań. Redbad jest znakomitym aktorem, ale jeszcze lepszym reżyserem. I to nie jest tylko moje zdanie. Uwielbiam z nim pracować w konfiguracji aktorka – reżyser.

Właśnie w takiej konfiguracji będziecie pracować w tym nowym projekcie?
Jak już mówiłam, moja czara bycia na scenie jest mocno przepełniona, więc tym razem - jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem -  stanę po drugiej stronie i zostanę producentką spektaklu, który Redbad będzie reżyserował. Od dawna chciałam spróbować swoich sił w takiej roli; wydaje mi się, że zmiana perspektywy jest zawsze bardzo rozwijająca.

Rozmawiał: Kuba Zajkowski

REKLAMA