
Data publikacji: 2014-04-08
Zaledwie kilka dni po eksplozji, śledczy zjawia się w domu profesora - ale zastaje jedynie Kingę. I od razu zadaje niewygodne pytania…
- Czy pani wie, gdzie pani mąż był w środę 12-tego, w godzinach popołudniowych?
- Albo w pracy, co pewnie potwierdzi kilkanaście osób, albo ze mną.
- Albo z panią? Skąd ta pewność?
- Jesteśmy świeżo po ślubie…
- No tak, to wszystko tłumaczy…
Policjant uśmiecha się - ale czuje, że Kinga coś przed nim ukrywa. I kilka godzin później zjawia się w szpitalu, by porozmawiać również z profesorem.
- Naprawdę trudno mi uwierzyć, że nic pan nie wie o wybuchu w domu Leszka Górskiego.
- Niestety nic. Wybuch? Można by się po nim tego spodziewać… Szalony człowiek.
- Szalony? Tak wiem, że miał epizod psychiatryczny…
- To był kiedyś mój współpracownik. Ostatnio, jak pan wie, w dość szczególny sposób się uaktywnił. Skłamałbym gdybym powiedział, że nic mnie nie obchodzi, co dzieje się dalej z tym człowiekiem - Falkowicz udaje troskę i smutek... A śledczy od razu dostrzega fałsz. I drąży temat dalej:
- Po opuszczeniu aresztu nadal pana nękał, mimo zakazu zbliżania się do pana. Wiem, że był w szpitalu… Groził panu? Dlaczego pan tego nie zgłosił?
- To nieszczęśliwy człowiek. Nie chciałem mu robić więcej kłopotów….
- Być może sam sobie ich narobił. Być może sam - policjant rzuca lekarzowi badawcze spojrzenie… A profesor traci w końcu cierpliwość.
- O co mnie pan podejrzewa?
- Nie powiedziałem, że pana o coś podejrzewam… Czy ten człowiek jest bogaty? Chodzi mi o pieniądze, gotówkę? Skąd mógłby ich mieć więcej?
- Pieniądze? On? Nie mam pojęcia!
Czy śledczy przyłapie Falkowicza na kłamstwie - i zdobędzie dowód na jego obecność w laboratorium? A jeśli tak… czy lekarz trafi do więzienia? Emisja odcinka numer 554 już 9 kwietnia, lepiej nie przegapić!