TVP.pl Informacje Sport Kultura Rozrywka VOD Serwisy tvp.pl Program telewizyjny

Skończyła mi się gwarancja - Rozmowa z Anną Dereszowską

. Data publikacji: 2011-05-01

Anna Dereszowska dołączyła do obsady serialu „Na dobre i na złe”. Jej bohaterka Magda wspiera ciężko chorego męża i próbuje zapomnieć o burzliwej miłości do doktora Gawryło (Marek Bukowski). Dużo dzieje się także u Sandry, którą popularna aktorka gra w „M jak miłość”. Ona też zawiedzie się na mężczyźnie...

- Zorganizowałaś huczną imprezę z okazji 30-tych urodzin?
- Nie przeżyłam szczególnie tego wydarzenia. Aczkolwiek następnego dnia po urodzinach pierwszy raz w życiu rozchorowałam się tak, że nie byłam w stanie wstać z łóżka i odwołałam - także pierwszy raz - zdjęcia. Wzięłam zwolnienie lekarskie L4 i nie pojechałam na plan "M jak miłość". Śmialiśmy się z Piotrkiem (Grabowski - przyp. aut.), że po 30-tce skończyła się gwarancja (śmiech).
Nie zorganizowałam imprezy urodzinowej i trochę żałuję, bo to fajny pretekst do spotkania z przyjaciółmi. No, ale co się odwlecze, to nie uciecze. Latem mam imieniny.

- Jako młoda mama pewnie już zapomniałaś, jak wygląda porządna impreza.
- Nigdy nie byłam bardzo imprezowa. Zawsze wolałam posiedzieć w domu, obejrzeć dobry film, wypić lampkę wina w niewielkim gronie.

- Jak w natłoku pracy radzisz sobie z macierzyństwem?
- Aktorstwo to zawód, gdzie przez chwilę masz spokój, a potem wszystko zwala się na głowę. Ale nieźle sobie radzimy. Tak się szczęśliwie układa, że gdy mam dużo pracy, Piotr jest mniej zajęty, a gdy on spędza całe dnie na planie, ja mam więcej luzu. Teraz prawdopodobnie będziemy razem grali w serialu i to wiodące role, ale damy radę. Lenka jest bardzo związana z moją siostrą i rodzicami. Kocha dziadków i uwielbia do nich jeździć, więc mamy zaplecze. Mieszkają w pięknym miejscu w domu z ogrodem. Nie jest jednak tak, że zrzucamy na kogoś obowiązki rodzicielskie. W ciągu trzech lat nasza córka była tam dwa razy na tydzień. Mimo licznych obowiązków spędzam z nią dużo czasu. Jeśli nie odprowadzam jej do przedszkola, staram się ją odebrać. Układam plan dnia tak, by być z nią jak najdłużej.

- Pyta o rodzeństwo?
- Owszem. Dyskutujemy również na ten temat.

- Czy odkąd zostałaś mamą, łatwiej pracuje ci się z dziećmi na planie?
- Na pewno łatwiej mi zrozumieć pewne zachowania i zależności, wydobyć emocje potrzebne do sceny. Aczkolwiek ten zawód w dużej mierze polega na wyobraźni. Nie trzeba popełnić samobójstwa, żeby zagrać samobójcę.

- Magda, którą od niedawna grasz w "Na dobre i na złe", też ma dziecko. I mnóstwo problemów z Piotrem Gawryło...
- Na początku zdjęć znaliśmy tylko zarys tej historii. Szczegóły poznawaliśmy, gdy spływały kolejne scenariusze. Ta historia nie skończy się szczęśliwie, bo wyjdzie na jaw tajemnica Magdy i Piotra (Marek Bukowski - przyp. aut.), o której sami nie zdawali sobie sprawy...

- Jak to?
- Zanim Piotr pojawił się w Leśnej Górze, miał romans z Magdą, którego owocem jest Tosia (Gabrysia Świerczyńska - przyp. aut.).

- Czy mąż Magdy dowie się o tym, że nie jest ojcem Tosi?
- Tak, nagraliśmy już taką scenę. Ta wiadomość zaważy na jego zdrowiu.

- Ładunek emocjonalny, jaki towarzyszy spotkaniom Magdy i Piotra, sugeruje, że łączyła ich wielka miłość.
- W przeszłości na pewno bardzo się kochali, ale Magda dokonała już wyboru i konsekwentnie się go trzyma. Mówi, a ja w to wierzę, że to był romans. Natomiast miłością jej życia jest jej mąż Andrzej (Krzysztof Wakuliński - przyp. aut.). Tak staram się to grać.

- Gawryło jest atrakcyjnym mężczyzną. Nie drgnie jej serce?
- Nawet jeśli serce drgnie, będzie broniła spokoju rodziny jak lwica. Magdę z mężem dzieli spora różnica wieku, ale są ze sobą szczęśliwi.

- Czy Gawryło będzie walczył o córkę?


- Magda znalazła się w trudnej sytuacji. Myślała, że etap życia związany z Piotrem jest już zamknięty, że więcej go nie spotka, tymczasem - ze względu na chorobę męża - będzie go widywała codziennie! Instynktownie zacznie bronić rodziny i niegdysiejsza miłość do Gawryły przerodzi się w nienawiść. Kilka razy da mu dobitnie do zrozumienia, żeby zostawił ją i Tosię w spokoju.
Moja bohaterka widzi, jak wielką miłością darzą się profesor i Tosia. Wybór, którego dokona, spowodowany jest dobrem dziecka. Magda nie chce wywrócić życia córeczki do góry nogami. To mogłoby ją skrzywdzić i wpłynąć negatywnie na psychikę.

- Gawryło to zrozumie?
- Nie będzie mu łatwo, przecież to trudna sytuacja. Dojdzie nawet do rękoczynów. Wczoraj kręciliśmy taką burzliwą scenę.

- Masz siniaki?
- Aż tak nie, ale obawialiśmy się tego. Zaczęłam się już nawet zastanawiać, jak wytłumaczyć się w domu (śmiech).

- To będzie koniec tej historii?
- Wygląda na to, że Magda i jej rodzina znikną z życia Piotra, ale to jest niedopowiedziane. Gawryło jest w jakiś sposób związany z Wiktorią (Katarzyna Dąbrowska - przyp. aut.), z której ust padną ważne słowa. Czy dadzą Piotrowi do myślenia, zobaczymy.

- Za to u Sandry z "M jak miłość" coraz lepiej! Jej związek z Szymonem rozkwita!
- Moja bohaterka bardzo kocha Szymona (Grzegorz Małecki - przyp. aut.) i długo miała wrażenie, że z wzajemnością. Myślała, że to poważny związek, bo już ze sobą pomieszkiwali. Zrobi nawet duży krok w kierunku ślubu.

- Miała wrażenie? Coś się stanie?
- Po raz kolejny okaże się, że Sandra źle ulokowała uczucia. Wyglądało to bardzo dobrze, a skończy - jak zawsze. Moja bohaterka wiedziała, że jest z innego świata niż Szymon, wiele razy o tym mówiła i pewnie trochę spodziewała się, że będzie trudno utrzymać ten związek.

- Rozstaną się na dobre?
- Pokłócą się o drobiazg. Szymon w trakcie kolacji, przy Marcie (Dominika Ostałowska - przyp. aut.) i koledze, który zaproponuje mu wyjazd do Stanów Zjednoczonych, upomni Sandrę, że nie powinna wypowiadać się na tematy, na których się nie zna. To ją bardzo zaboli. Po raz kolejny uświadomi sobie, że chyba nie da się uratować tego związku.

- Szymon wyjedzie sam?
- Tak, na razie na pół roku. Trudno powiedzieć, jak ten wątek się rozwinie. Może nie wróci nigdy, może przywiezie żonę i dziecko.

- Albo wróci do Sandry.
- Wszystko jest możliwe, choć wydarzy się coś, co raczej wyklucza takie rozwiązanie. Sandra zobaczy pożegnanie Szymona i Marty. Wprawdzie nie usłyszy, o czym będą rozmawiać, ale zobaczy coś więcej niż gestykulację...

- Czy będzie bardzo przeżywać rozstanie?
- Znajdzie się w trudnym położeniu, będzie jej przykro, ale nie rozgrywamy jakiegoś ogromnego dramatu. Kilka razy spotka się z Małgosią (Joanna Koroniewska - przyp. aut.), z którą się przyjaźni. Będą się sobie zwierzać i wspierać w trudnych chwilach, bo Gosię też dopadną problemy. Ale Sandra spadnie na cztery łapy, jestem pewna.

- Znajdzie pocieszenie w ramionach innego mężczyzny?
- Tak, w jej życiu szybko ktoś się pojawi. Na razie nagrywamy sceny na etapie wyjścia do kina. To chyba bardziej odskocznia, która ma pomóc Sandrze zapomnieć o Szymonie, a nie początek poważnego związku. Tym mężczyzną jest bohater dobrze znany widzom. Wynajmie mieszkanie po Szymonie. Nic więcej nie powiem.

- Czy ludzie, których spotykasz na co dzień, zwracają się do Ciebie czasami Sandra?


- Moje życie zawodowe ułożyło się tak, że nie jestem kojarzona tylko z jedną postacią. Czasami ludzie, w żartach, mówią do mnie Korba. Po tej roli mężczyźni mają do mnie dystans, boją się. Pewnie myślą, że prywatnie jestem taka jak moja bohaterka z "Lejdis", co jest absolutną nieprawdą (śmiech).
W mniejszych miasteczkach, gdzie jeździmy ze spektaklem "Bożyszcze kobiet", odczuwam że "M jak miłość" cieszy się ogromną popularnością. Tam jestem Sandrą. To miłe. Widać, że ludzie lubią ten serial i chętnie go oglądają, a to sprawia, że z przyjemnością w nim występuję.

- Masz ulubioną postać w "M jak miłość"?
- Niedawno miałam zdjęcia z Andżeliką Piechowiak. Jej postać Mirka jest bardzo zabawna. Złośliwa, uszczypliwa, ale przy tym dowcipna. Podoba mi się. Andżelika bardzo dobrze ją gra.

Rozmawiał: Kuba Zajkowski

REKLAMA