TVP.pl Informacje Sport Kultura Rozrywka VOD Serwisy tvp.pl Program telewizyjny

Dobrze mi we własnej skórze - rozmowa z Tomaszem Ciachorowskim

fot. Artrama Data publikacji: 2020-02-21

Mimo że Artur, którego grał w „M jak miłość”, nie żyje, jego wątek wciąż elektryzuje widzów. Teraz będzie dostarczał wielu emocji także fanom „Na dobre i na złe”. Wcieli się w kontrowersyjnego kardiochirurga Maksa, który pojawi się w Leśnej Górze, żeby wyrównać rachunki z profesorem Bartem.

Za dwa miesiące będziesz obchodził 40. urodziny. Czy towarzyszą ci w związku z tym jakieś przemyślenia?
Miałem większe rozterki, gdy przekraczałem magiczną granicę trzydziestu lat; wtedy czułem pewien niepokój. Teraz się nie przejmuję, bo po raz pierwszy od dawna dobrze mi we własnej skórze, z tym co mam w głowie, doświadczeniem i równowagą emocjonalną. Z wieloma rzeczami się pogodziłem, przestałem zaciekle walczyć ze swoimi wadami i słabościami, bo uznałem, że jest dobrze, jak jest.

Co nie znaczy, że nie zamierzasz się rozwijać?
Pozostaję zwolennikiem i propagatorem rozwoju osobistego, ale pewne rzeczy trzeba zaakceptować. Cały czas wytyczam sobie nowe cele zawodowe i osobiste. Od czterech miesięcy nie jem mięsa i bardzo dobrze się z tym czuję. Nosiłem się z tym zamiarem od dłuższego czasu i w końcu poczułem, że przyszedł dobry moment, żeby przejść na dietę wegetariańską. Zrobiłem to z wielu różnych powodów, między innymi etycznych i zdrowotnych. Od jakiegoś czasu podchodzę też z większym dystansem do mediów społecznościowych. Odkleiłem się trochę od smarftona, co mi dobrze zrobiło, bo mam więcej czasu dla przyjaciół, na hobby, naukę angielskiego i włoskiego, uprawianie sportu. Ostatnio zobaczyłem inspirujące wpisy Pauliny Młynarskiej na Instagramie, która rzuciła wszystko i przeniosła się na Kretę, gdzie prowadzi zajęcia jogi i pisze. Kupiłem kilka jej książek, bo chcę wiedzieć, jaka była droga do takiej decyzji.

Byłbyś w stanie, wzorem Pauliny Młynarskiej, rzucić wszystko i wyjechać z Polski?
Nie wiem, ale czytam jej książki i taka decyzja szalenie mi imponuje, więc kto wie, być może kiedyś tak zrobię (śmiech). Jesteśmy przywiązani do wielu rzeczy, które nas ograniczają, ale warto dostrzec, że najczęściej sami sobie tę smycz i kaganiec nakładamy. Warto otworzyć oczy na pewne sprawy, rozejrzeć się, coś zmienić. Tak było z jedzeniem mięsa. Zawsze czułem, że to nie jest w porządku, ale i tak to robiłem. Jest wiele rzeczy, które wypieramy, albo do których podchodzimy bezrefleksyjnie, bo tak nam wygodniej. Wiadomo - chodzimy wydeptanymi ścieżkami. Teraz się nad takimi kwestiami zastanawiam; moim wyborom towarzyszy namysł, którego wcześniej brakowało. Jestem bardziej świadomy, tego co się wokół mnie dzieje i bez strachu myślę o przyszłości. Staram się bardziej być tu i teraz. Doceniam też to, co już w życiu mam, bo okazuję się, że mam całkiem dużo.

A masz czas na oglądanie ostatnich odcinków „M jak miłość” ze swoim udziałem?
Ostatnio spotkałem w Falenicy, gdzie powstaje część zdjęć do „M jak miłość”, Adę Kalską (serialowa Iza – przyp. aut.). Teraz pracujemy po sąsiedzku, bo kilka kroków dalej znajduje się serialowy szpital w Leśnej Górze. Mówiła mi, że wątek związany z Arturem ma ciąg dalszy! Podobno ostatnio była msza za mojego bohatera i zostało znalezione jego ciało. Miło, że choć skończyłem pracę na planie tego serialu w maju, wciąż jestem jego częścią.

Artur, delikatnie mówiąc, był dość specyficzną postacią.
Na początku nic nie zapowiadało, że jego losy będą zmierzały w takim kierunku. Dopiero po jakimś czasie scenarzyści dostrzegli w nim rys, który postanowili rozwijać. Negatywne postaci są potrzebne w serialach. W każdej wciągającej historii jest jakiś czarny charakter, który stanowi koło zamachowe niecodziennych wydarzeń związanych z głównymi bohaterami. Taką rolę w „M jak miłość” pełnił Artur.

Jesteś sympatycznym, kulturalnym człowiekiem, a dość często wcielasz się w czarne charaktery. Może na zasadzie kontrastu?
Przypuszczam, że tak jest. Osoba, która nie ma wyglądu zakapiora, a jest psychopatą, wzbudza niepokój. To taka sugestia dla widzów, że każda przygodnie spotkana osoba, która na pierwszy rzut oka jest zrównoważona, może być zaburzona jak Artur.

Czy w „Na dobre i na złe” również będziesz wcielał się w czarny charakter?
Cały czas poznaję mojego bohatera, dowiaduję się, jakim jest człowiekiem i co nim kieruje. Maksymilian jest niejednoznaczny i ma swoje za uszami. Na pewno nie jest aniołkiem i jego niektóre działania mogą zostać odebrane negatywnie, ale nazywanie go czarnym charakterem byłoby zbyt dużym uproszczeniem. Z jednej strony jest świetnym kardiochirurgiem i bardzo dba o swoich pacjentów, z drugiej nie zawsze będzie w porządku wobec innych lekarzy, również swoich przełożonych, w Leśnej Górze. Jest zorientowany na karierę zawodową, idzie po swoje, a po drodze nie zważa, czy jest dla kogoś miły, czy nie. Jest niezwykle ciepły i przyjazny dla dzieci, ale ma kontrowersyjny stosunek do kobiet. Ogląda się za spódniczkami i - nie waham się użyć tego sformułowania - jest seksistą. Jednocześnie nie zraża go, gdy kobiety odrzucają jego umizgi, a zazwyczaj tak się to kończy.

W jakich okolicznościach Maksymilian pojawi się w Leśnej Górze?
Zacznie pracę w Leśnej Górze dzięki Hannie Sikorce (Marta Żmuda Trzebiatowska – przyp. aut.). Pierwotnie będzie miał podjąć się jednej operacji, ale gdy dowie się, że w szpitalu pracuje profesor Bart (Piotr Głowacki – przyp. aut.), zostanie i dołączy do zespołu nowego oddziału kardiochirurgii.

Zostanie, dlatego że podziwia dokonania zawodowe Barta?
Przeciwnie – w związku z wydarzeniami z przeszłości, jest przewrażliwiony na punkcie metody, którą stosuje Bart. Niechęć w stosunku do profesora wynika z tragicznych wydarzeń. Krzywda, jakiej przed laty doznał mój bohater, na pewno odcisnęła na nim piętno.

O jakie wydarzenia chodzi?
Przed laty brat mojego bohatera popełnił samobójstwo po nieudanej operacji wykonanej przez Barta. Maks do dzisiaj obwinia profesora za to, co się stało. Ta tragedia właściwie zadecydowała, że wybrał ten zawód. Robi wszystko, żeby uratować życie każdego pacjenta; jest przy tym niezwykle zdeterminowany. Ma pewne rachunki do wyrównania i zamierza skonfrontować Barta z tym, co wydarzyło się w przeszłości.

I się zemścić?
Wydaje mi się, że nie chodzi o zemstę; on chce coś Bartowi udowodnić, zmierzyć się z nim i jego metodą leczenia. Dodatkowego smaczku temu wątkowi dodaje fakt, że Maks będzie zasiadał w komisji bioetycznej, która zatwierdza projekty Barta.

Jak się pracuje na planie „Na dobre i na złe”?
Bardzo dobrze. Spotkałem wielu znajomych zarówno w ekipie realizującej serial, jak i wśród aktorów. Poza tym miałem już okazję poznać ten plan, bo kilka lat temu wystąpiłem gościnnie w jednym odcinku „Na dobre i na złe”. Wcielałem się pacjenta, który miał gwóźdź w głowie, o którym nie wiedział. Jako odtwórca roli Begera od pierwszego dnia czułem wsparcie wszystkich na planie. Trudności sprawiało mi jedynie przyswojenie nomenklatury medycznej. To duże wyzwanie, bo mój bohater jest świetnym lekarzem, przeprowadza niezwykle skomplikowane operacje, robi badania, więc nazewnictwo medyczne musi mieć w jednym palcu. Mamy na planie do dyspozycji konsultanta medycznego, ale niektóre kwestie Maksa śniły mi się po nocach (śmiech).

W jakich spektaklach można cię obejrzeć?
Na afisz wraca spektakl „Wieruszka”, który w tym sezonie pokażemy w wielu miastach i miejscowościach w całej Polsce. Do tego wezmę udział w dwóch nowych projektach teatralnych, jednym z nim jest kolejny, po „Wieruszce”, spektakl Teatru Rębacz. Ponadto cały czas gram w sztuce „Selfie.com.pl”, w której zastąpiłem Filipa Bobka.

Czego mogę ci życzyć na 40. urodziny?
Może to banał, ale zdrowia. Jestem w takim wieku, że coraz częściej podczas rozmów z moimi rówieśnikami rozprawiamy o problemach zdrowotnych i wizytach u lekarzy (śmiech). Gdy skończyłem 30. lat, obiecałem sobie, że przed czterdziestką wystartuję w triathlonie, ale okazało się, że mam problemy ze stawem skokowym, które uniemożliwiają mi zrealizowanie tego planu. Ostatnio zrobiłem kilka fikołków podczas próby w teatrze i mnie teraz łamie w krzyżu. Nie ma lekko (śmiech).

Życzę ci zatem zdrowia i abyś nie schodził ze ścieżki rozwoju osobistego i zawodowego.
Dziękuję!


Rozmawiał: Kuba Zajkowski

REKLAMA